Strzyżonego pambuk strzyże czy coś

krótki URL: /2on

kategorie:Ogólne
tagi:None

Wbrew temu, co sugeruje tytuł dzisiejszego wpisu o pambucku nie będzie pisane ani ciut. Za to o fryzjerze, owszem.

Udałem ci się ja ostatnio do fryzjera. Przyczyna mojej wizyty była raczej błaha. Nie chciałem szukać liczb Fibonacciego ani uruchamiać testu Muellera-Rabina. Ot, zarosło mi się ponad wszelką przyzwoitość. W zasadzie gdyby nie oczy i nos (który mam genetycznie powiększony do rozmiarów sporego menhira), ciężko byłoby powiedzieć z której strony głowy znajduje się wlot mego przewodu pokarmowego.

No więc siadam na fotelu, pani fryzjerka zakłada mi tę taką narzutę a'la Batman i rzuca standardowo:

  • Jak strzyżemy?

Ponieważ jestem bydlę do imentu leniwe wykombinowałem sobie, że czym krócej mnie ostrzygą, tym mniej będę miał potem roboty z utrzymaniem owłosienia. Odpowiadam więc:

  • Krótko.

Ale nie "Proszę mnie krótko opierdolić", wszyscy znamy ten kawał, prawda? Po prostu "Krótko".

Widząc jak pani zabiera się za nożyczki i zaczyna podcinać końcówki mych coraz bardziej siwiejących kudłów mówię:

  • Maszynkę pani weźmie. Krótko ma być.

  • Yyyy?

  • Tak, naprawdę krótko. Maksymalnie na trzy milimetry.

  • Jest pan pewien?

  • Tak, proszę śmiało ciąć.

Babka wzięła maszynkę, zgoliła mnie po bokach (w młodości mówiło się na to a'la Depeche Mode, nie wiem jak się teraz mówi) i widzę, że znów sięga po nożyce, żeby "wymodelować" górę.

  • Górę też krótko.

  • Yy?

  • No, maszynką znaczy się.

  • Ale to będzie naprawdę krótko, wie pan?

  • Wiem.

  • Jest pan stuprocentowo pewien?

  • Tak.

  • No dobra...

Wciąż nieprzekonana, pani wzięła raz jeszcze maszynkę i dawaj kombinować z nasadkami, żeby nie było za krótko.

  • Zdejmie pani tę nasadkę. Na milimetr wystarczy.

  • Na milimetr?? Toż to pan prawie łysy będzie.

  • Taką mam nadzieję.

  • Jest pan pewien?

Na krześle w "poczekalni" siedzi facet, ewidentnie rozbawiony sytuacją. Słyszę słabo powstrzymywany rechot.

  • Jestem pewien.

  • Ale będzie pan zupełnie inaczej wyglądał przecież.

  • W środku będę taki sam.

  • Yyyy... Znaczy, hehe... - pani fryzjerka kulturalnie udała rozbawioną - czyli ciąć, na pewno?

  • Ciąć.

W końcu coś się w niej złamało. Włączyła maszynkę i zjechała moją glacę na zero.

  • Może być?

  • No nie wiem - mówię - krótko strasznie.

  • Yyyy?!

  • Żartuję. Jest idealnie.

  • Brodę i wąsy też zgolić?

Patrzę na swoje odbicie i dochodzę do wniosku, że z pustą glacą oraz prawie trzymiesięczną brodą wyglądam trochę jakby do góry nogami. Nie miałbym nic przeciwko, ale z drugiej strony skoro jest okazja...

  • A, niech pani goli.

O brodę, że krótko będzie, już się pani nie pytała.

Dziwny świat.

Komentarze