Kleks Academy

krótki URL: /IfTiV

kategorie:Recenzje, Recenzje filmów
tagi:akademia-pana-kleksa, film, jan-brzechwa, kleks-academy, netflix, pan-kleks, recenzja

Siedliśmy ostatnio całą rodziną i włączyliśmy "Kleks Academy", z Netfliksa.

Wrażenia?

Hmmmm.

Wizualnie całkiem sympatycznie. Mnóstwo kolorów. Fronczewski w roli doktora PajChiWo daje radę. Kot w roli tytułowej też, uważam, ogarnął temat.

Ale może mi się tylko wydaje, bo uwielbiam Kota, głównie za Robala w "Testosteronie" - scena z Frankensteinem, kojarzy ktoś?

Sama fabuła... spłycona jakby. Oczywiście jest mnóstwo motywów z książki, ale jednak czułem się trochę jak przy oglądaniu "Wiedźmina". Niby coś tam pasuje, ale jednak ogólnie dysonans.

Mateusza strasznie sprymitywizowali. O ile humor kloaczny sprawdza się w większości przypadków, tutaj był jak dla mnie po prostu nie na miejscu.

Przerobienie Adama Niezgódki w Adę - dziwne jakieś. Ale nie tragicznie dziwne, idzie przywyknąć.

Wilkusy: na plus, całkiem nowy język, czarnobiałe klatki, nie ze wszystkim złe, choć nie jest to jasne od samego początku. Na minus: trochę za bardzo podobne do wampirów, no i sam pomysł kompletnie z dupy wyjęty, bo w książce żadnych wilkusów przecież nie było.

Zabrakło Alojzego i pewnie z setki innych motywów, nie chce mi się teraz już kombinować ponad miarę.

Ogólnie wśród widowni było parę wybuchów śmiechu, dużo wzdrygania z niedowierzaniem, trochę kręcenia głowami.

Werdykt?

Siedem na dziesięć pi razy oko. Może mniej. Raczej nie więcej.

Komentarze