Achaja, ale jaja

Nie wiem jakie są plany pana Ziemiańskiego odnośnie dalszych losów bohaterów, ale mam nadzieję, że JAKIEŚ są. Inacze przyjdzie mi sczeznąć w niewiedzy...
Co zaś do tych trzech tomów, które do tej pory wyszły, mam mieszane uczucia. Z jednej strony akcja na piątkę, nie nudzi się, z drugiej zaś brak szermierzy natchnionych powoduje, że powieści jakby brakuje czegoś ważnego.
Ktoś się zaraz przyczepi, że jak to, przecież jest jedna scena z szermierzem natchnionym w "Pomniku...". Owszem, jest, ale jakby sparodiowana. Najpierw opowiadają, jak to miecz szermierza jest tworzony z miliona cieniutkich warstw, specjalnie kutych i obrabianych, i tak dalej, a chwilę potem jakiś polski ułan z szabelką raz uderza w taki miecz i przecina go bez większego wysiłku na pół, zawstydzając tym samym rzekomego natchnionego szermierza, który ów miecz trzymał. Naprawdę, parodia. Szkoda.
Jednak poza tym książkę czyta się świetnie, nie ma nudy, opisów przyrody, kur, kaczek, drobiu ani drogi na Ostrołękę. Jest za to ruchawka, intryga, są cięte riposty i mnóstwo opisów sztuki wojennej.
Moja prywatna ocena to okolice siedmiu i pół punkta na dziesięć. Z tendencją wzrostową, o ile tylko pan Andrzej dopisze dalszy ciąg 😉
Komentarze