Zaginiona. Recenzja książki.

krótki URL: /GVdqF

kategorie:Recenzje, Recenzje książek, RK 2024
tagi:książka, pilipiuk, recenzja, zaginiona

Serię o Kuzynkach cenię za klimat, tematykę, humor i warsztat. Nie wyrywa z butów, ale mimo to jest lekturą całkiem sympatyczną. Ogólnie tak 9/10, mniej więcej.

Nie inaczej jest z czwartą częścią, wydaną oryginalnie w 2013 roku (mi całkiem niedawno wpadło w ręce wydanie drugie z tego roku). Liniowa fabuła z minimalną liczbą retrospekcji. Z trzech głównych bohaterek Autor zabrał Monikę Stiepankovic, ale dodał Annę, więc nadal jest trójka. Monika "występuje" tylko przez chwilę (cudzysłów jak najbardziej na miejscu, nie zdradzę szczegółów, jak ktoś ciekaw, niech sobie poczyta).

Jak to u Pilipiuka, jest mnóstwo wiedzy historycznej i archeologicznej. Kilka zagadek, kilka solidnie zrobionych naparzanek, mnóstwo szczegółowo opisanych lokalizacji.

Gdzieś, kiedyś, kojarzę, czytałem, że to już koniec serii. Nie wiem ile w tym prawdy - w każdym razie z lektury "Zaginionej" nie wynika w żaden sposób, że to koniec.

Końcówka doklejona chyba z innego zeszytu. Po zakończeniu wątku głównego para bohaterek (już bez Anny) rozwiązuje tajemnicę czarnych skrzypiec. Opowiadanko mogłoby być wydane jako osobna mini-książeczka, nijak nie wiąże się z fabułą główną, ale i tak jest nieźle.

Połknąłem to w trzy dni, z dziką przyjemnością. Moja prywatna ocena: 9.5/10.

Komentarze