Już za chwileczkę, już za momencik…
Jeżeli ktoś kojarzy mój wpis sprzed dwóch lat, to informuję, że póki co nie udało mi się popełnić żadnej pozycji z tamtej listy. Nie kupiłem Porsche, nie zrobiłem sobie tatuażu, nie spędziłem nocy sam w lesie.
Tymczasem jednak przeleciały dwa latka i lada dzień kończę...
...
fanfary
...
tusz
nie taki tusz, idioto, leć po szmatę
ten właściwy tusz
...
jeszcze trochę fanfarów...
...
42 lata
Niby nie ma się z czego cieszyć - wiadomo, czas, panta rhei, one way ticket i tak dalej. Ale z drugiej strony już wkrótce, przez 365 dni będę miał ilość lat równą Uniwersalnej Odpowiedzi na Wielkie Pytanie o Życie, Wszechświat i Całą Resztę. Nie w kij dmuchał. Wypadałoby przeżyć ten rok we właściwy sposób!
Tymczasem jednak napawam się jeszcze końcówką roku 41, który jest nie dość, że liczbą pierwszą, to w dodatku liczbą pierwszą bliźniaczą. Jak zdrowie dopisze, po 41-43 pozostaną mi jeszcze tylko dwie takie okazje: 59-61 i ewentualnie 71-73. Na trzycyfrowe 101 / 103 już raczej nie ma co liczyć.
O le!
Komentarze