Book-crossing, czyli czego te człowieki nie wymyślą
Swego czasu natknąłem się na zjawisko geo-cachingu (tutaj można poczytać, acz niebezpośrednio). Nie wciągnęło mnie, choć pomysł zacny.
Tymczasem nie dalej jak parę dni temu odkryłem kolejny całkiem analogiczny temat, czyli - jak w tytule - book-crossing.

Zabawa polega na tym, że jeżeli mamy książkę, którą już przeczytaliśmy i której chcielibyśmy się pozbyć, możemy zrobić to za pomocą portalu https://www.bookcrossing.com/, na którym - po trwającym dosłownie parę chwil założeniu konta - rejestrujemy książkę, dostajemy unikalny kod egzemplarza, który wpisujemy (lub drukujemy i wklejamy) na wewnętrznej stronie okładki wraz z ww. adresem strony, wreszcie przekazujemy książkę dalej. Może to być przekazanie "zorganizowane", a więc cioci, wujkowi, sąsiadowi spod siódemki czy listonoszowi - albo "na dziko", czyli zostawiamy książkę, niby przypadkiem, w jakiejś kafejce czy na dworcu PKP. Gdziekolwiek - byle by było ją łatwo znaleźć. Możemy dodatkowo zamieścić informację o tym zdarzeniu na swoim profilu, dzięki czemu inni (lokalni) użytkownicy portalu - jeżeli są odpowiednio szybcy i fartowni - mogą próbować ją "upolować".
No i teraz tak: znalazca zauważa (miejmy nadzieję) adres www wpisany na okładce, otwiera stronę, a tam pierwsza rzecz, którą widzi, to pytanie o ten unikalny kod egzemplarza. Wpisuje ten kod (z ewentualnym komentarzem, zdjęciem, hulaj dusza) a my dostajemy powiadomienie o tym, co dzieje się z (już nie naszą) książką.
Na stronie można znaleźć najrozmaitsze rankingi: książki, które przebyły najdłuższą podróż, najpopularniejsze tytuły, autorzy, gatunki, najaktywniejsi użytkownicy portalu itd. itp. Ponadto można też przeglądać profile innych użytkowników (są ładnie zorganizowane w geolokalizacyjnej hierarchii) - kiedyś ponoć można było też "lajkować" tudzież "friendować" profile, ale teraz się już nie da. Albo ja po prostu za gupi jezdem i nie umię tego wykumać.
Póki co na dobry początek wrzuciłem w system recenzowaną niedawno "Hospital Station" Jamesa White-a - zobaczymy czy coś z tego będzie. Zaśmieciłem książką lokalną kafejkę, ciekawe czy "zaskoczy". A jak nie to niechcianych książek ci u nas dostatek, więc ten, tego. Wiadomo. Będę próbować dalej 🙂
Komentarze