Okrągła Niespodzianka

krótki URL: /KF40a

kategorie:Rodzinnie, Samo życie
tagi:dzieci, rodzinnie

Dzień wczorajszy zapowiadał się normalnie. Rozwiozłem rano swoje samiczki do szkół, hut i fabryk a sam pojechałem na zmywak.

Przy okazji: jeden z moich Czytelników przyczepił się po lekturze tego wpisu, że wyrażenie "dzień wczorajszy" jest tu nie na miejscu i skierował mnie do poradni językowej, o tutaj: http://www.polonistyka.fil.ug.edu.pl/?id_cat=294&id_art=1124&lang=pl

Tam natomiast sugerują, żeby zamiast oficjalnego i napuszonego "dzień wczorajszy" używać po prostu "wczoraj" (analogicznie "dziś" albo "dzisiaj" oraz "jutro").

Czyli co: "Wczoraj zapowiadało się normalnie."? Hm.

Tak czy siak, przynajmniej wiem teraz, że ktoś tu jeszcze zagląda... 😉

W okolicach wczesnego popołudnia okazało się, niestety, że sterta naczyń spiętrzyła mi się dość niebezpiecznie, i że jak nie pozmywam dłużej to do piątku może się zawalić z wielkim hukiem.

Odwiozłem więc swoje samiczki do domu po czym, chcąc nie chcąc, wróciłem na swój zmywak.

Praca po godzinach ma tę zaletę, że można sobie posiedzieć w ciszy i spokoju, przestrzeń biurowa jest cicha i pusta, sporadycznie tylko słychać delikatny stukot klawiszy. Dzięki temu miałem okazję porządnie się skupić i zaledwie dwie godzinki później wracałem znów w domowe pielesze.

Już od drzwi zostałem zakrzyczany przez córę:

  • Tata, tata, nie idź do kuchni bo tam jest dla ciebie niespodzianka! Tata a zgadnij co dla ciebie zrobiłam!

  • Sama zrobiłaś?

  • Nie sama. Mama mi trochę pomogła. Jeszcze robimy. No ale zgadnij, zgadnij!

  • Jak zgadnę to nie będzie niespodzianki...

  • Ale tata, to jest bardzo trudno zgadnąć, na pewno nie zgadniesz.

  • Skoro na pewno nie zgadnę to nie zgaduję.

  • Ale tata, nooo...

Przebrałem się w domowe ciuchy, w międzyczasie słuchając dialogów z kuchni:

  • Przytrzymaj miskę

  • Ale to się tak nudno trzyma. Mama, ty mieszasz a ja muszę tylko trzymać.

  • No to masz, mieszaj.

(2 minuty później)

  • Mama, ale to się ciężko miesza, już nie chcę.

  • Przecież chciałaś mi pomagać.

  • Ale to jest nuuuuudne.

  • To trzymaj miskę

  • Mama, ale już trzymałam przecież.

  • To podaj mi tamto z pudełka.

  • To?

  • Tak. A teraz wlej to tutaj.

  • Wszystko? Czy tylko trochę?

  • Lej wszystko. A teraz sprzątnij na stole.

  • Ale mama, miałam ci pomagać przecież.

  • Właśnie mi pomagasz. Potrzebuję teraz miejsce na stole.

  • No dobra...

I tak w kółko Macieju. Tylko żebym pod żadnym pozorem nie wchodził do kuchni.

(20 minut później)

  • Tata, chodź już!

  • A niespodzianka schowana?

  • Tak, jest w lodówce.

  • To co, mam nie zaglądać do lodówki?

  • Możesz zaglądać, jest schowana.

Otwieram lodówkę, a tam na samej górze zalega sobie w okrągłej blaszce sernik, z żółtą galaretką na górze. Myślę sobie, skoro sernik nie jest niespodzianką, to co nią jest? Pytam żony:

  • Sernik niespodzianka?

  • Nie, niespodzianka jest schowana.

Na to córa:

  • Tak, sernik, sernik! Ale nie jedz jeszcze, musi być w lodówce teraz długo i dopiero potem możesz zjeść go.

No i masz ci los, intryga się nie udała. Tak czy siak, będzie dziś smaczny deser...

Komentarze