Ósme urodziny blogu
Kiedy zacząłem blogować?
Jak śpiewał Wodecki w swej najbardziej znienawidzonej piosence…
Wyobraźcie sobie koncert, taki z frakami, muchami, orkiestrą symfoniczną, antraktem i Wogle. Na scenie pojawia się On, cały na biało. Muzycy kończą stroić instrumenty. Dyrygent w pozycji startowej numer siedemset dwanaście, batuta uniesiona w gotowości do pierwszego taktu. I wtedy, z widowni:
- Bynieeeeek, pszczołę dawaj!
Nie dziwota, że panu Zbigniewowi na myśl o tym brzęczącym owadzie nóż się otwierał w kieszeni. Taki już urok wielkich hitów.
… piosence, powiadam, blog wystartował
w maaaajuuuu w maaaajuuuu w maaaajuuuu cóż przeczytamy dziś?
Dziś blogu mija lat osiem, co jest całkiem niezłą okazją do przeprowadzenia retroanalizy wstecznej z powrotem nazad do tyłu, której jednak nie przeprowadzę, bo mi się nie chce.
Tak że tego, ten.
I właśnie.
Disklajmer: sparafrazowany fragment urodzinowego wierszyka w zajawce pochodzi z książki "Kocham pana, panie Sułku". Bardzo polecam wszystkim fanom pure-nonsensu.
Komentarze