Alternatywy
Mam znajomego, który babrał się przez większość swojego życia w branży dziennikarskiej, aż wreszcie osiadł sobie stabilnie w zakątku dużej korporacji, zupełnie nie związanej z dziennikarstwem. Facet jest trochę starej daty - na przykład pisze na klawiaturze w układzie polskim maszynistki (zamiast, jak Pan Bill przykazał, programisty). Nie jest też w ogóle uinternetowiony co może zdumiewać większość współczesnych - jak to, bez Twarzoksiążki? Bez Tyrurki? Bez Ćwierkacza? Przecież to się nie da!
Otóż - da się.
No i rzeczony znajomy ostatnio zaczął się zastanawiać czy by sobie nie kupić wszystkofonu, takiego z internetem właśnie. Wyszło na to, że dla ludzi takich jak on najlepsze sa wyroby firmy Apple - idiotoodporne, proste, działające. Przy okazji zawiązał się dialog, z którego wyniosłem kilka zupełnie bezsensownych pomysłów na alternatywne wykorzystanie technologii informatycznych tejże firmy.
-
Na iPadzie można zjeżdżać po śniegu. Gorilla glass oraz obudowa odporna na zarysowania powinny spokojnie wytrzymać.
-
iPhonem można grać w pingponga. Zwłaszcza tą nową wersją co to ma ponoć wyjść we wrześniu - z takim wielkim ekranem aż się prosi o stół i piłeczki.
-
iPad w zasadzie powinien mieć całkiem niezłe właściwości aerodynamiczne (płaski ekran i lekko wypukły tył), przy odpowiednio dużej prędkości liniowej oraz obrotowej mógłby się nieźle sprawdzić jako freesbie. Tylko te krawędzie...
-
Ponieważ iPad ma dość ostre krawędzie, możnaby go zastosować w branży budowlanej jako szpachelkę.
-
Przy odrobinie pracy inżynierów, dałoby się wbudować w iPhone-a parę dodatkowych technologii klasy Victorinox: nożyk, pilniczek, lupę (jak się ta programowa popsuje), korkociąg (mógłby się nieźle sprzedawać tym wszystkim konserom win po 50 złotych za skrzynkę), otwieracz oraz wykałaczkę.
-
iMousePad - iPad jest na tyle duży, że spokojnie mógłby działać jako podkładka pod mysz.
-
Po umiejętnym dokręceniu trzonka, iPad mógłby wspierać drogowców zimą jako łopata do odgarniania śniegu.
-
Cztery iPady sklejone na krawędziach mogłyby od biedy pasować jako klapa do sedesu.
-
Po wyjęciu z iPhone-a elektronicznych wnętrzności śmiało da się tam ulokować zestaw do upiększania (tusz do rzęs, pudry, farbki) - idealny telefon dla business woman.
-
Po zamontowaniu żaroodpornej tylnej płyty, iPad może służyć jako podstawka pod gorące naczynia.
-
Dla ludzi lubiących ryzyko oraz mających gdzieś przepisy bhp, możnaby skonstruować wersję iPhone-a wyposażoną w miecz laserowy.
Ktoś mógłby powiedzieć teraz, że jestem stronniczy bo nabijam się z produktów firmy Apple. Cóż, miałby absolutną rację. Nie lubię nadgryzionego jabłuszka i koniec. Co nie zmienia faktu, że mam dość wysokie mniemanie o ich produktach - wkurza mnie tylko ich zamkniętość (w sensie technologicznym). Obsługa Flasha oraz Javy powinna być wbudowana w każdy telefon (jeżeli nie fabrycznie to jako dodatek). Tymczasem Flasha można używać wyłącznie na Androidach a Javy - nigdzie poza pecetami. Mówię o "pełnej" javie (w sensie JRE) a nie jakiejś okrojonej androidowej wersji.
No, starczy tych narzekań. Idę poszukać jakiegoś iTrzonka na wypadek większych opadów iŚniegu.
Komentarze