Techniczne ostatniości

krótki URL: /ARA3V

kategorie:Techniczne
tagi:None

Wczoraj pod wieczór, całkiem znienacka, po raz pierwszy odkąd pamiętam, mój pecet z Windowsem 10 poszedł w krzaki malin, gdzie kucnął i już nie wstał.

Żadne próby reanimacji nie pomogły - nie żebym się specjalnie na tym znał, ale zastosowałem wszystkie znane mi (i guglowi) tricki, jakieś fixmbr, chkdsk i parę innych - i nic.

Jako że na partycji Windowsowej niczego ważnego nie trzymałem, niewiele myśląc zrobiłem sobie instalkę na pędraku i przeinstalowałem windę od zera. Zalety - wstaje i działa jakby szybciej. Wady - pozapominał klucze ssh do różnych maszyn (zdalnych i lokalnych), więc trzeba to było wszystko znów poustawiać.

Przy okazji zrobiłem też małe przemeblowanie z kopią zapasową blogu. Przedtem skrypt do backupu uruchamiał się z tejże właśnie maszyny Windows, za pośrednictwem lokalnej instancji Ubuntu na WSL2, skąd łączył się po ssh / rsync ze zdalnym VPS-em, ściągał stamtąd pliki i kopie obydwu baz (WordPress + Miniflux), które lądowały w lokalnym folderze Dropbox, który się następnie synchronizował (przez lokalne niezbyt szybkie WiFi) z chmurą Dropbox, skąd inny klient Dropbox ściągał wszystko na lokalnego NAS-a podpiętego do rutera kabelkiem, więc to już w miarę szybko.

Strasznie skomplikowane.

Teraz skrypt do robienia kopii zapasowej siedzi bezpośrednio na NAS-ie, więc jak mi się komputer znów wykrzaczy, nie muszę się martwić o świeże kopie...

Na Bugu we Włodawie przybyło sześć.

Komentarze