Zmiana adresu nadawcy
Po niedawnych podwyżkach usług pocztowych u Google postanowiłem coś z tym zrobić, bo o ile na początku inkasowali dwa euro miesięcznie, tak ostatnio przebąkują o prawie siedmiu. Za łeb. Za miesiąc. A ja na tej domenie mam konto swoje, syna, żony, i jeszcze czwarte, blogowe, żeby zachować resztki anonimowości. A więc prawie trzy dychy na miesiąc, kupa szmalu.
Z kontem syna nie będzie problemu, przerzucę go na darmową wersję w @gmail.com (póki co poczty elektronicznej i tak jeszcze nie używa, konto tutaj założyłem mu prewencyjnie).
Z kontem żony też problemu nie będzie, ona i tak ma swojego głównego maila w swojej własnej domenie (innej niż ta tutaj), więc się tylko zrobi automatyczne przekierowanie stąd tam i będzie git.
A z kontem blogowym to już w ogóle będzie najprościej, bo ono służy tylko i wyłącznie do wysyłania powiadomień o nowych wpisach (jak sobie ktoś samobójczo zasubskrybował) oraz komentarzach.
Tak więc założyłem dziś nowe konto w domenie gmail.com, o dźwięcznej nazwie Blogusław Blogiński. Jeżeli, Czytelniku sympatyczny, dostaniesz e-malię od ww. Blogusława, to nie zdziw się, tylko otwórz śmiało, jest to bowiem wiadomość o nowym komentarzu ewentualnie wpisie, a nie żadne tam tabletki na porost ego czy coś.
Smacznego!
Komentarze