Uroki self-hostingu
Prowadzenie własnego bloga na własnym serwerze (no dobra, nie własnym, wynajętym w chmurze... ale na czas wynajmu można go uznać za "własny") daje poczucie kontroli. Nie musimy polegać na ograniczeniach dostawcy usługi blogowej (jak Blogspot czy, nie wiem, Quora), nie obawiamy się, że z dnia na dzień podniosą opłaty (ewentualnie, jeżeli używamy wersji darmowej, wprowadzą nowe ograniczenia). Ani że nagle zamkną biznes. I tak dalej, wiadomo.
Jednakowoż z tego typu kontrolą przychodzi też odpowiedzialność.

Albowiem dopóki wszystko bangla, jest gitara majonez. Ale jak się coś rozkitwasi, pójdzie w maliny, czyli ordynarnie mówiąc - kucnie - wtedy człowiek oblewa się potem... no potem się oblewa, nie przedtem, bo przedtem działało. Oblewa się potem i zaczyna kombinować - ki czort?
Nie dalej jak parę godzin temu na ten przykład dostałem zautomatyzowanego e-maila od usługi Uptime Robot (bardzo zacne zwierzę bajdełej, polecam), że Blogusław nie tenteges:

Normalnie w takim przypadku mam odruch Pawłowa żeby zrobić restart serwera, no bo przecież 99% wiedzy technicznej o naprawianiu komputerów, jaką nabyłem podczas swoich niezliczonych przygód w systemie polskiej edukacji publicznej i prywatnej, sprowadza się do tego, żeby wyłączyć i włączyć.
Ale, myślę sobie, nie. Może to jest akurat ten legendarny 1%? Zerknijmy w logi Apacza.
A więc: ssh na serwer, sudo na konto roota i dalejże:
tail -f /var/log/apache2/error.log
Paczam, paczam, a tu:
[Wed Jun 28 18:34:46.629892 2023] [php:error] [pid 280004] [client 54.158.156.72:35974] PHP Fatal error: Array and string offset access syntax with curly braces is no longer supported in /var/www/xpil.eu/wp-content/plugins/shorten-url/core/utils.class.php on line 102, referer: https://www.google.com/
Acha, mówię, taki ty owaki. Mam cię, draniu. Albowiem nie dalej jak pięć minut wcześniej odebrałem innego automatycznego e-maila z informacją, że była aktualizacja wtyczek na blogu. No i wtyczka shorten-url jak widać zamiast się zaktualizować, się zdezaktualizowała.
Niewiele myśląc odpalam edytor tekstowy, otwieram wspomniane w komunikacie błędu utils.class.php, patrzę w linię 102... i nic nie widzę, bo na pehapie się nie znam kompletnie. Ale od czego, nieprawdaż, StackOverflow. Skoro ktoś już przede mną miał ten problem, to go też pewnie rozwiązał.
Przeczytawszy o co biega wróciłem do edytora pliku php i zamieniłem gdzie trzeba nawiasy wąsate na kwadratowe.
Błąd przesunął się do linii 106, gdzie powtórzyłem manewr, wreszcie to samo w linii 305 - et voila, nagle wszystko znów zaczęło działać, krowy dawać więcej mleka, trawa bardziej zielenieć, a sąsiadowi spod siódemki cudownie naprawiła się kosiarka.
A godzinę później w zapleczu blogu pojawił się komunikat, że wtyczka Shorten URL odchodzi do lamusa i trzeba się teraz przestawić na Url Shortify, lepsze, szybsze, bardziejsze oraz - co najważniejsze - w wersji zarówno darmowej jak i płatnej.
Mam tylko, kurna, nadzieję, że mi nie pozjada starych linków, bo bym się chyba zapłakał.
Dopisane kilka dni później
No i, kwajegomać, wykrakałem. Pozjadało mi stare linki przy imporcie. Okazało się, że nowa wtyczka nie udźwignęła ponad 38 tysięcy krótkich linków, które wygenerowałem przez ostatnich -naście lat i się zesrała przy imporcie danych. Na szczęście autorzy wtyczki okazali się ludźmi na poziomie i w ciągu 24 godzin wypuścili aktualizację, która mi te linki w końcu zaimportowała. Żyjemy.
Komentarze