Telefon służy również do dzwonienia!

krótki URL: /4qj

kategorie:Samo życie
tagi:None

Ponieważ spędzam sporą część swoich dni roboczych za kierownicą (nie jestem zawodowym kierowcą, ale pracuję dla firmy położonej 50 km od domu, dzięki czemu siedzę za kółkiem średnio między 2 a 4 godziny dziennie), staram się ten czas jakoś zagospodarować.

Co można robić za kółkiem?

Można słuchać audiobooków. Z tym, że tylko wtedy, gdy jakieś akurat są pod ręką. Audioteka niby taka fara-fara pełna różności, ale jak już trzeba coś wybrać to się okazuje, że albo już odsłuchane, albo słabe. Ostatnio był "Virion", którego pożarłem w trzy dni. Od prawie miesiąca staram się też skończyć "Sprzedawcę lokomotyw" Przybyłka, ale idzie jak krew z nosa.

Skoro więc nie audiobooki to może muzyka?

Tu też bywa różnie. Ostatnio mam trochę stagnacji w kwestii nowej muzyki od Spotify. Starych kawałków, owszem, słucham, ale jednak czasem mam już przesyt.

Skoro nie muzyka i nie audiobooki, to może...

Nie, no głupi pomysł.

Ale a nuż?

Ha!

Od jakiegoś czasu mam zwyczaj łapać za telefon - nie dosłownie, bo to nielegalne za kierownicą - a więc raczej dźgać paluchem w telefon i dzwonić do różnych znajomych, bliższych lub dalszych, z sakramentalnym pytaniem "co słychać?"

Na początku się trochę dziwili. A potem przywykli.

I co?

I fajnie! Dzięki temu wiem, pi x oko, co słychać u tego czy tamtego, jestem w miarę na bieżąco z bieżącymi bieżącościami, no i po raz kolejny odkrywam, że nie ma to jak kontakt z drugim człowiekiem "na żywo" (cudzysłów, bo wiadomo, ale jednak).

Lista znajomych, których obdzwaniam w miarę regularnie póki co nie jest specjalnie długa; dałoby się ich policzyć na palcach, i to bez zdejmowania butów. Ale nie szkodzi. Zresztą wszędzie trąbią, że długość nie ma znaczenia, bardziej liczy się jakość.

I coś w tym jest.

Komentarze