Soczek z wodą

krótki URL: /6mpV0

kategorie:Rodzinnie, Samo życie
tagi:dzieci, rodzinnie, weekend

W weekend gościliśmy w domu rodzinkę, w tym również trzyipółletnią kuzynecznicę (wiem, że nie ma takiego słowa w języku polskim, ale jak inaczej nazwać córkę kuzynki? No jak? Może siostrzenica cioteczna?). Kuzynecznica owa jest jak na swój wiek nader rezolutna, a oprócz tego całkiem nieźle radzi sobie z mówieniem po polsku (chociaż spędza mnóstwo czasu w środowisku angielskojęzycznym).

Akcja właściwa. Mała E. stoi przy stole w kuchni i zagaduje do mnie:

  • Wujek, a mogę soczku?

  • A możesz. Tu mamy jabłkowy, tu pomarańczowy, a tu jeszcze z czarnej porzeczki. Który chcesz?

  • Ten pomarańczowy.

  • Dobrze, już ci nalewam.

  • Wujku, a ten soczek jest z wodą?

  • Oczywiście, kochanie, każdy soczek jest z wodą.

  • Ale ja nie chcę z wodą!

  • No to obawiam się, że zamiast soczku trzeba będzie wypić coś innego. Może herbatkę?

  • Ja chcę soczek! Ale bez wody...

Tutaj dziecko się rozpłakało. Cóż, mój błąd, nie zdawałem sobie sprawy z tego, że za wcześnie jeszcze na tłumaczenie z czego składają się soczki. Soczek to soczek, a woda to woda, i nie wolno tego łączyć. Nie i już.

Na szczęście pod ręką znalazła się Q-z-Ynka, która wzięła ten nieszczęsny soczek (z wodą), podeszła do zlewu i bardzo umiejętnie wylała z soczku wodę, pozostawiając w kartoniku sam soczek. Dziecko się ucieszyło, wessało się w słomkę, mamrocząc do mnie jeszcze:

  • Widzisz, wujek? Sam soczek, bez wody. Mmmm....

Komentarze