Nowy accesspoint
Po dwóch godzinach walki udało mi się wreszcie skonfigurować drugi punkt dostępowy w domku, dzięki czemu mam teraz pełne pokrycie sygnałem WiFi.
Wbrew pozorom konfiguracja takiego dziada jest całkiem prosta. Trzeba:
-
Wyjąć go z pudełka
-
Podłączyć do kompa
-
Zakląć szpetnie
-
Podłączyć dziada do prądu
-
Zakląć szpetnie raz jeszcze
-
Włączyć kompa
-
Spróbować zalogować się na interfejs administracyjny pod 192.168.1.1
-
Zorientować się, że pod tym adresem zgłasza się oryginalny punkt dostępowy UPC
-
Zakląć szpetnie.
-
Rozejrzeć się bezradnie
-
Wyjąć z pudełka instrukcję obsługi
-
Zalogować się pod 192.168.2.1 z hasłem administracyjnym podanym w instrukcji obsługi
-
Wybrać losowo jeden z siedmiu dostępnych trybów pracy, pogapić się na milion dziwnych opcji
-
Zajrzeć do instrukcji obsługi raz jeszcze.
-
Zakląć szpetnie.
-
Poguglać.
-
Wyguglać instrukcję ustawienia skrzyneczki w tryb Universal Repeater.
-
Poustawiać wszystko jak w przykładzie online.
18.
19.
ech, nie chce mi sie już pisać szczegółowo, w każdym razie, w okolicach punktu 117 ("zakląć szpetnie") wydarza się wreszcie:
-
Uświadomić sobie, że liczba wykonanych zmian w konfiguracji repeatera przekroczyła właśnie poziom krytyczny.
-
Z gromką kurwą na uściech tudzież lekkim obłędem w oczach, wsadzić na 15 sekund długopis w dziurkę resetującą.
-
Ponapawać się świeżo zresetowanym urządzeniem.
-
PRAWIDŁOWO zaaplikować opcje tak jak jest to opisane na stronie producenta.
-
Przetrzeć trzykrotnie oczy ze zdumienia, albowiem ... zabanglało. Uff.
Dla potomności napiszę jeszcze, że opisywane urządzenie to Edimax EW-7206PDg, maleńka biała skrzyneczka z antenką. Najtańszy repeater WLAN jaki udało mi się znaleźć w okolicy.
I pomyśleć, że jeszcze parę lat temu byłem certyfikowanym instruktorem Cisco...
Dobranoc.
Komentarze