Kolejna zdobycz

krótki URL: /d5h

kategorie:Pod prąd
tagi:banialuki, wogle

Jeżeli ktoś jeszcze pamięta z zamierzchłych czasów, udało mi się kiedyś upolować Wogla w jego naturalnym środowisku.

Tutaj można poczytać, a nawet zobaczyć.

Potrzebowałem prawie dziewięciu lat, żeby schwycić w obiektyw kolejnego dziwoląga.

Kojarzycie takie sytuacje, kiedy ktoś mówi, ale nijak się jego słowa nie zgadzają ze stanem faktycznym? Politycy, kaznodzieje, meteorolodzy, futurolodzy, menadżerowie (menadżerzy?), doradcy inwestycyjni, pani w kasie, że będzie winna grosika, tłum jest spory. I wszyscy oni produkują - uwaga, gwóźdź programu - banialuki.

I - podobnie jak w przypadku Wogli - dużo się tych banialuków słyszy, ale nikt ich nigdy nie widział.

Aż do dziś.

Oto bowiem przedstawiam szanownemu Czytelniactwu zdjęcie najprawdziwszego banialuka, wykonane przeze mnie całkiem niedawno podczas wizyty w lokalnym spożywczaku:

Prawda, że piękny?

Komentarze