Diabeł w szczegółach
Irlandzkie koleje są, mam wrażenie, nieco lepiej zorganizowane od polskich, choć mogę się mylić, bo ostatni raz jeździłem polskimi pociągami w czasach kiedy Morze Martwe było jeszcze Chore. W każdym razie jest to jedna firma, centralnie sterowana i wszystko po prostu działa (na ogół, bo czasem nie, ale to jak wszędzie). Optymizmem napawają oficjalne statystyki punktualności, drukowane pracowicie co kwartał i wywieszane na wielkich plakatach na każdej stacji, wahające się zazwyczaj w okolicach między 95% a 97% (jest to odsetek pociągów odjeżdżających ze wszystkich stacji w całym kraju, z opóźnieniem nieprzekraczającym 5 minut, a może 10, nie pamiętam teraz dokładnie).
O czym to ja...
W ramach usługi jest też darmowa aplikacja na smartfony, do wyszukiwania połączeń. Interfejs z wyglądu takie trochę późne rokokoko, ale funkcjonalnie bardzo fajnie pokumane. Widać nawet na bieżąco czasy przyjazdów i odjazdów wszystkich pociągów (tzn. nie wszystkich na raz, tylko tych, które się akurat wyszukało). Jeżeli pociąg ma opóźnienie, również jest ono pokazywane i to w czasie rzeczywistym, w postaci dodatkowej czerwonej liczby z plusikiem. Na przykład 16:39+7 oznacza, że pociąg planowo miał odjechać o 16:39, ale ma obecnie 7 minut opóźnienia.
Wybieramy stację początkową i końcową, a następnie datę i godzinę wyjazdu (lub przyjazdu) i klikamy "szukaj".
Aplikacja bez pudła znajduje najbliższy pociąg odjeżdżający przed zadaną godziną ze stacji początkowej (lub przyjeżdżający na stację docelową, jeżeli tak sobie zażyczyliśmy, co jednak robi się rzadko, bo częściej jednak szukamy w tę niż we w tę). Ale jest jeden malutki zgrzyt: jeżeli pociąg jest opóźniony, w związku z czym odjeżdża ze stacji początkowej po zadanej wyszukiwarką godzinie, to nie zostanie on uwzględniony w wynikach wyszukiwania, przez co nie dowiemy się o tym, że moglibyśmy zdążyć. A czasem tych pięć czy siedem minut robi różnicę, bo wiadomo, lepiej być 3 minuty przed czasem niż minutę po.
Oczywiście po paru razach człowiek się przyzwyczaja i dodaje margines błędu do parametrów wyszukiwarki - ale jednak przydałoby się, żeby aplikacja uwzględniała ewentualne opóźnienia automagicznie, w czasie rzeczywistym. Tak, wiem, wymagałoby to pewnie grubszego rzeźbienia po bieżącej bazie danych zamiast używania wstępnie skalkulowanych wyników, ale jednak powinno się dać.

Problemy pierwszego świata, nieprawdaż...
Komentarze